Dzięki reklamom wspierasz naszą działalność.

Płk wywiadu ostro o wyjaśnianiu Katastrofy Smoleńskiej: "Klucz jest w Polsce, bo był to zamach!"

Pułkownik Piotr Wroński w mocnych słowach odniósł się do Katastrofy Smoleńskiej. Co sądzicie o słowach pułkownika wywiadu?

Płk wywiadu ostro o wyjaśnianiu Katastrofy Smoleńskiej: "Klucz jest w Polsce, bo był to zamach!"

Zobacz także:

loading...

Dawno nie pisałem o tragedii Smoleńskiej. Trochę się boję pisać znów na ten temat, ale co tam! Nie mam nic do stracenia i nic mi nie pomoże. Jestem wolny!

 

W poście z artykułem z TVN24 o odmowie NATO pomocy w śledztwie napisałem, ze od początku twierdzę, iż klucz jest w Polsce i że był to zamach. Zaraz do tego przejdę, wspomnę tylko, iż w tekstach i wypowiedziach dziennikarzy opozycyjnych na temat ostatniej wypowiedzi pana Macierewicza, z którą zgadzam się całkowicie, chodzi wyłącznie o deprecjację ministra, a nie o dyskusję z treścią jego słów.

 

Zacznę od swojego zwyczajowego zastrzeżenia: nie znam się na technice na tyle, by dyskutować o awionice, fizyce, inżynierii l chemii. Pomijam to, a koncentruję się jedynie na działaniu państwa, procedur oraz ludzi za nie odpowiedzialnych. Mówiłem o tym już wielokrotnie, dlatego w tym poście nie będę wracał do własnych słów.

 

Zamach w powszechnym przekonaniu to jakaś filmowa akcja ze strzałami i wybuchami. Zapytam więc, jak nazwać działanie instytucjonalne, które ma przeszkodzić lub uniemożliwić podróż przeciwnika politycznego oraz ideologicznego, przy czym działanie to jest zbiorem zaniechań, złamanych procedur oraz milczącego, bądź nie, przyzwolenia osób na szczeblach decyzyjnych do zaistnienia sytuacji, w której ów zestaw zaniechań doprowadził do upadku samolotu w dniu 10 kwietnia 2010 roku, a następnie na zacieranie śladów? Dla mnie to także zamach. Załóżmy, że ktoś w walce politycznej z obozem ś.p. prezydenta Lecha Kaczyńskiego powiedział swoim współpracownikom "Zróbcie wszystko, by nie doleciał" i oni to zrobili. Nie widziałem jeszcze tak źle przygotowanej wizyty prezydenckiej, a obsługiwałem wraz z przygotowaniami trzy wizyty Aleksandra Kwaśniewskiego i z dziesięć wizyt premierów. O ministrach i innych delegacjach nie wspomnę. Nie będę rozsądzał w tym poście lub wskazywał winnych (mam swoje podejrzenia), ponieważ nie o to mi chodzi.Chciałbym, abyśmy do Smoleńska i tego co było potem podeszli właśnie z punktu widzenia zaniechań instytucji państwowych. Ja uważam, ze było to intencjonalne. Niektórzy określają to mianem "typowy polski bałagan". Tak, ale i przy takim założeniu konkretne osoby są odpowiedzialne za doprowadzenie do sytuacji, w którym "bałagan" staje się bronią przeciwko politycznym oponentom. To konkretne osoby, na konkretnych stanowiskach, wykonujący, lub nie wydający konkretnych poleceń, wstrzymujących konkretne działania konkretnych instytucji. Tolerowanie tego, mianowanie ludzi niekompetentnych, wiedząc, że są oni niekompetentni na stanowiska decyzyjne, jest dla mnie swoistą formą zamachu na państwo i konkretnego działania przeciwko urzędującemu prezydentowi.

 

Przejdźmy do inspiratorów, czyli działania przeciwnego wywiadu, bądź wywiadów. Nie rozsądzę tu czy istniały inspiracje wywiadowcze czy nie, ponieważ nie mam wystarczającej liczby danych oraz nie wiem czy zostały wykonane jakiekolwiek działania kontrwywiadowcze, które mogłyby obalić lub wesprzeć moją hipotezę. Nawet, jeśli założymy, że nie było żadnej inspiracji wywiadowczej, to na pewno, obcy wywiad zadziałał po tragedii, co stanowi również pole działania dla kontrwywiadu. Nie rozsądzam też, wywiad jakiego kraju należy podejrzewać o organizację takiej operacji. Osobiście jestem przekonany, że mogli stać za tym Rosjanie. Powtarzam, to tylko moja hipoteza i nie będę teraz wyjaśniał dlaczego. Przypuszczam też, że wywiady sojusznicze, szczególnie wywiad niemiecki, mógł wykorzystać zaistniałą sytuację dla swoich celów, lecz jestem pewien, że tragedia smoleńska była dla niego takim samym zaskoczeniem jak dla całego naszego narodu. No! Może prawie całego.

 

Teraz napisze coś po czym PiS rozszarpie mnie na kawałki, a minister Błaszczak uzasadni pozorną słuszność swojej naiwnej ustawy. Usiłowałem zrobić symulację przebiegu zdarzeń, zaplanować taką akcję według hipotezy "intencjonalnego bałaganu" oraz "operacji wywiadowczej". W obu przypadkach jeden wniosek był dla mnie przerażający: by ją zaplanować, przeprowadzić i odnieść sukces, a potem tak zatrzeć ślady, by nikt nie doszedł do prawdy, musiałbym mieć źródła po obu stronach i to źródła na stanowiskach decyzyjnych oraz wykonawczych średniego szczebla. Mógłbym wskazać konkretne miejsca, ale po co, skoro wszyscy to i tak potraktują, jako kolejną esbecką prowokację, choć mówiłem o tym prywatnie kilku osobom. Oczywiście, źródła te musiałyby być odpowiednio przygotowane i uwiarygodnione, czyli zalegalizowane. Dlatego uważam, że opcja "operacji wywiadowczej" jest bardziej prawdopodobna niż "bałagan", który, nota bene, może być użyty jako kamuflaż dla wywiadu. To także może tłumaczyć dlaczego działania ministra Macierewicza i jego zespołu często stają wobec zapory nie do przebycia.

 

Już dawno chciałem to napisać. Zakończę stwierdzeniem, ze za tą tragedią stoją konkretni ludzie i to oni powinni ponieść odpowiedzialność za konkretny udział w sprawie, nawet, jeśli przyczyną, był "bałagan". Na tym poziomie ktoś konkretny za niego odpowiada. Niestety, wątpię czy kiedykolwiek tak się stanie, w czym wzmacnia mnie nasza naiwna i bezmyślna wiara w prokuraturę i prawo połączona z brakiem działań operacyjnych jakiegokolwiek kontrwywiadu.

 

Czekam na ciosy.

 

Piotr Wroński - wRealu24.pl

 

Zobacz także: 

Dzięki reklamom wspierasz naszą działalność.
Dzięki reklamom wspierasz naszą działalność.
ZAMKNIJ
Dzięki reklamom wspierasz naszą działalność.