Dziewczynki cierpiały niewyobrażalne męki, zostały okaleczone w bestialski sposób. Najgorszy ze zbrodniarzy. Jednego dnia był przyjacielem, drugiego - torturował je.

W roku 1944 do obozu w Auschwitz trafiają bliźniaczki Perła i Stusia wraz ze swoją matką. Aby uciec od wszechobecnego okrucieństwa dziewczynki uciekają w świat gier i zabaw jakie towarzyszyły im w spokojnych czasach. Affinity Konar w rozmowie z Michałem Hernesem o książce "Mischling czyli kundel".

Dziewczynki cierpiały niewyobrażalne męki, zostały okaleczone w bestialski sposób. Najgorszy ze zbrodniarzy. Jednego dnia był przyjacielem, drugiego - torturował je.

Zobacz także:

Makabryczne odkrycie w laboratorium! Fragmenty ciał ofiar eksperymentów z Auschwitz!
Makabryczne odkrycie w laboratorium! Fragmenty ciał...
Wzruszające słowa córki Pawła Zarzecznego po jego śmierci! Wspaniałe pożegnanie swojego taty...
Wzruszające słowa córki Pawła Zarzecznego po jego...
Setki rozkładających się zwłok w Gangesie. Te fotografie wstrząsnęły światem! (FOTO, WIDEO 18+)
Setki rozkładających się zwłok w Gangesie. Te...

Znalezione obrazy dla zapytania mischling czyli kundel
Dziewczynki stały się obiektem zwyrodnialca, Mengele. Cierpią niewyobrażalne męki fizyczne i psychiczne, są okaleczane, jednocześnie doświadczają przywilejów jakich żaden inny więzień w obozie nie miał.

Zimą, w czasie koncertu zorganizowanego przez Mengelego, Perła znika, a Stusia pogrąża się w żałobie, lecz wciąż nie traci nadziei, że bliźniaczka żyje. Po wyzwoleniu obozu przez Armię Czerwoną rusza na poszukiwania siostry wraz z przyjacielem Feliksem – chłopcem, który straciwszy brata, pragnie zemsty.

 

Cały wywiad z autorką książki TUTAJ

Michał Hernes: Bardzo podoba mi się pani książka „Mischling czyli kundel”. Zaintrygowały mnie w niej rozmowy prowadzone przez siostry-bliźniaczki i pytania, jakie sobie zadają. Chociażby o to, czy lubią muzykę. Trudno mi sobie wyobrazić, że można jej nie lubić, ale w obliczu koszmaru wojny pojawiają się inne priorytety.

Affinity Konar: Chciałam odnieść się do brutalnego sposobu, w jaki naziści używali muzyki. Próbowali wprowadzić ludzi w taki nastrój, żeby ci myśleli, że są bezpieczni. Tymczasem tak naprawdę przebywali w miejscu zaprojektowanym po to, żeby ich zabić.

Pisarz Kurt Vonnegut, który przeżył bombardowanie Drezna jako jeniec wojenny, powiedział kiedyś, że nie wierzy w Boga, ale muzyka jest dla niego jedynym dowodem na jego istnienie.

Holokaust sprawił, że wiele osób zadawało i wciąż zadaje sobie pytania na temat sensu życia, szukając jakichkolwiek dowodów na istnienie Boga- w sztuce, muzyce, w dobroci. Wydaje mi się, że w mojej książce o modlitwie mowa jest tylko raz. W ostatecznym rozrachunku wychodzi więc na to, że jest bardzo bezbożna. W trakcie jej pisania walczyłam z dylematem, czy umieścić w niej prawdziwą wiarę w Boga. Długo się nad tym zastanawiałam. Książki o Holokauście zaczęłam czytać, kiedy byłam bardzo młoda, ponieważ zastanawiałam się nad tym, czy Bóg istnieje i jak znaleźć na to dowód.

Jakie książki pani wtedy czytała?

Różnych poetów. Najważniejszy był dla mnie Paul Celan. Bardzo cenię chociażby jego wiersz zatytułowany „Fuga śmierci”, ale do napisania Mischling czyli kundel zainspirowała mnie książka „Children of the Flames”, napisana przez Lucette Matalon Lagnado, Opowiedziane zostały w niej historie bliźniaków w Auschwitz i eksperymenty Josefa Mengele. Ta książka w pewnym sensie sprawiła, że wyobraziłam sobie, że może kiedyś napiszę powieść. Nie sądziłam wówczas, że ją ukończę i opublikuję, ale nie mogłam przestać myśleć o historiach opisanych w „Children of the Flames”.

Na zdjęciu: bliźniaki uwolnione z Auschwitz przez żołnierzy radzieckich

 


Domena publiczna

 

Czego o Holokauście uczono panią w szkole?

Nie pamiętam, żebyśmy uczyli się wiele na ten temat. Pamiętam za to, że przeczytałam wówczas „Dzienniki” Anny Frank i zrobiły na mnie duże wrażenie. Nie myślałam o nich w trakcie pisania mojej książki, ale potem sobie uświadomiłam, że obie opowiadają o tych samych czasach. W szkole średniej rozmawialiśmy o drugiej wojnie światowej, ale na lekcjach nie skupialiśmy się na obozach koncentracyjnych. Zagłębiałam się w to na własną rękę.

Kiedy zaczęła pani pisać swoją książkę?

Miałam około 25 lat. Pracowałam nad nią z przerwami, więc trwało to bardzo długo i jej pisanie zakończyłam po jakiś dziesięciu latach. Przez ten czas wiele jej wersji wyrzuciłam do kosza. Pisanie drugiej części książki sprawiało mi dużo trudności. Wiele wprowadzanych przeze mnie zmian wynikało z tego, że nie byłam pewna, jaką rolę ma w niej odegrać Mengele. W jednej z wersji Feliks odnajduje go po latach i konfrontuje się z nim. Gdy to napisałam, uświadomiłam sobie jednak, że nie dostrzegam w tym prawdziwego poczucia sprawiedliwości. Uznałam, że najlepszym wyjściem z całej sytuacji będzie ograniczenie roli Mengelego. W drugiej części książki chciałam się skupić na bohaterach próbujących przetrwać.

Domyślam się, że pisanie o Mengele łatwe nie jest.

Mówiąc szczerze, wciąż nie wiem, jak o nim mówić. Mam z tym problem z czasie spotkań z czytelnikami, gdy ludzie się mnie o niego pytają. Nie wydaje mi się, żeby normalne osoby były w stanie zrozumieć, dlaczego tak postępował. Był kimś więcej niż kryminalistą. Był potworem. Zadziwia mnie sposób, w jaki traktował dzieci. Jednego dnia się z nimi zaprzyjaźniał, a drugiego je torturował. Nie przypominam sobie, bym kiedykolwiek przeczytała o większym okrucieństwie. Chciałam, żeby w książce była mowa o tym, jak okropną był osobą, ale jednocześnie musiałam uważać, żeby nie wybił się za bardzo na pierwszy plan. To człowiek, który wzbudza duże zainteresowanie, jednak dla mnie ważniejsza jest opowieść o bliźniaczkach.

Mengele także był dzieckiem, ojcem, mężem…

To jeszcze bardziej przyprawia mnie o dreszcze. Należy sobie uświadomić, że w bliźniakach nie widział dzieci, ani nawet ludzi, tylko obiekty swoich badań. To jedyna droga do zrozumienia przeze mnie jego zachowań. Dzieci w obozach uczył tego, żeby mówiły: „Nazywam się Mengele”, jak gdyby były jego. W szczególności przypomniała mi się historia chłopca, który był do niego podobny z wyglądu i dlatego kazał mu to mówić. Równocześnie Mengele nie miał problemów, by później go zabić.

 


Domena publiczna

 

Zapewne chciał być perfekcjonistą w swojej pracy.

Zdecydowanie. Wydaje mi się, że całkowicie poniosły go ambicje. Był też bardzo sadystyczny. Chciał zaznaczyć swoją obecność i zostawić coś po sobie w świecie nauki. To go napędzało. Resztę swojego życia spędził nie rozumiejąc, czemu nie może wrócić do Niemiec. Wciąż nie potrafił dostrzec, że zrobił coś złego.

Dla pani ważniejsze było pisanie o bliźniakach, jak więc pisać z ich punktu widzenia?

Pisanie o bliźniakach jest interesujące, bo to popularny symbol, szczególnie w literaturze. Chciałam być pewna, że nie staną się jedynie dwiema kontrastującymi ze sobą osobowościami, które by się ze sobą zestawiało. Stusia pojawiła się jako pierwsza i od początku chciałam, żeby była wielką, bardzo silną buntowniczką i marzycielką. Zrozumiałam jednak, że książka potrzebuje drugiego głosu - obserwatora, który precyzyjnie relacjonuje wydarzenia. Tak narodziła się Perła. Wydało mi się to ciekawe, choć długo się obawiałam, że głos Perły będzie mniej interesujący niż Stusi. Zwłaszcza, że bardzo trudno jest wyrazić to, z czym się zmagała.

Jak odpowiednio przygotować się do pisania z dziecięcego punktu widzenia?

To zabawne, bo przez większą część pisania książki pracowałam jako osoba redagująca materiały edukacje dla dzieci. Zawsze fascynował mnie dziecięcy świat i ich punkt widzenia. Choć nie jestem matką, mam siostrzenicę i bratanka, z którymi łączy mnie silna więź. Wracając do pytania, czasami jest mi trochę wstyd, bo nie czuję, że wystarczająco mocno zagłębiałam się w ten temat, próbując uchwycić sedno dziecięcego głosu. Jest coś intrygującego w tym wesołym głosie osoby, która mierzy się z najmroczniejszymi okolicznościami. Chodzi mi o sytuację, w której niewinna osoba zmaga się z czymś najgorszym. Moje największe wyzwanie polegało na rozpoznaniu ograniczeń tych młodych bohaterów i próbie odpowiedzi na pytania, z czym zdołają się uporać, a z czym nie.

wRealu24.pl

źródło: wp.pl