Szokujące fakty ws. zamachowca z Florydy! "Zmusili mnie do tego".

Zamachowiec, który dokonał ataku na lotnisku na Florydzie (USA) złożył zeznania. Wypowiedzieli się również członkowie jego rodziny. Stwierdzili oni, że "stracił rozum" po powrocie z jednej z misji w Iraku... Sprawa wydaje się nieco bardziej skomplikowana. 

Podejrzanym ale i bardzo prawdopodobne, że sprawcą masakry jest 26-letni Esteban Santiago-Ruiz. Zastrzelił 5 osób, 8 ranił. 

Rodzina opowiada, że były bardzo niepokojące sygnały płynące wprost od niego. Ostrzegał on swoją rodzinę przed "czymś" co może się stać.

"Jedyne co mogę powiedzieć to to, że kiedy wrócił z Iraku nie czuł się zbyt dobrze" - powiedział dla Associated Press wuj podejrzanego Hernan Rivera.  

Bryan Santiago, jego brat jest w szoku: " To był poważny człowiek... normalny człowiek. Nie wiem co się z nim stało".

W sprawie zamachowca wiadomo, że leczył się w szpitalu psychiatrycznym. Mógł użyć bez problemu broni n a lotnisku. Prawo tam panujące zezwala na podróżowanie z bronią pod warunkiem że jest zabezpieczona i rozładowana. Wystarczyło jednak aby Esteban poszedł do toalety, załadował broń i użył jej przeciwko pasażerom znajdującym się na lotnisku. 

Potwierdzono również szokującą informację, że w listopadzie 2016 roku, Esteban przyszedł do biura FBI i zeznał, że w Iraku został zmuszony do walki u boku ISIS. Teraz gdy te fakty zostały ujawnione, rzecznik FBI, George Piro musiał to potwierdzić.

Na konferencji prasowej powiedział, że faktycznie takie zdarzenie miało miejsce. 

Pozostaje pytanie:  dlaczego wtedy nikt nie zareagował? W dobie globalnego terroru ze strony islamskich ekstremistów wydawałoby się, że tego typu sygnały będą bardzo dokładnie sprawdzane. Niestety, po raz kolejny okazuje się, że "służby wiedziały". 

Ci ludzie mogli żyć. Współodpowiedzialnymi tego zamachu są ludzie z amerykańskich służb, którzy wiedząc o zagrożeniu nie zrobili kompletnie nic.

wRealu24.pl

źródło: miami.cbslocal.com

 

 

 

Najnowsze

Pokaż więcej