Płk wywiadu ostro komentuje "wzięcie pod lupę szefa CBA - Piotra Bejdę!"

Płk Piotr Wroński - były oficer wywiadu w mocnych słowach komentuje działania prokuratury wobec szefa CBA, Piotra Bejdy.

Płk wywiadu ostro komentuje "wzięcie pod lupę szefa CBA - Piotra Bejdę!"

Zobacz także:

loading...

Wroński na swoim profilu na Facebooku pisze:

"Nie piszę tego postu, bo mam jakiś konkretny interes, tym bardziej, że szefowie dzisiejszych służb (wszelakich) uznają jakiekolwiek kontakty ze mną za naganne. Chodzi mi jedynie o prawidłowość jaka występuje w przypadku naruszania interesów, które od 25 lat były pilnowane przez kolejne rządy. W roku 2005 PiS nie zdążył. Teraz już nie musi się spieszyć. CBA, którym kieruje pan Bejda, w ciągu ostatniego roku nieźle zatrzęsło "nienaruszalnym" układem Mordoru.

każdego pracownika służby specjalnej lub policyjno-fiskalnej bardzo łatwo oskarżyć o wszystko prawie, jeśli za bardzo naprzykrza się tym, których powinien ścigać. Mówiąc prosto: z Angletona zrobiono wariata, z kilku policjantów przestępców i odwrotnie, co częstsze w naszym kraju - ze złodziej obrońców praworządności. Nie porównuję się oczywiście z Angletonem czy szefem CBA, ale w momencie, gdy udało mi się znaleźć dowody na jawnie szkodliwą dla Polski działalność i znalazły się osoby, które zastosowały moje informacje w praktyce, zatrzymując potężne straty finansowe, zostałem od razu zaatakowany publicznie. W dodatku, mimo moich propozycji, żaden z tych dziennikarzy nie pofatygował się, by ze mną porozmawiać. Ci "obiektywni miłośnicy drugiej strony", głoszący konieczność wysłuchania drugiej strony, w przypadkach ewidentnie naruszających dobro mocodawców tych żurnalistów, zasada "drugiej strony" przestaje działać. I jak tu nie mówić o zleceniu? Podobnie jest pewnie w sprawie pana Bejdy i nie tylko.

Ja jestem w o wiele lepszej sytuacji od szefa CBA, bo jestem osobą prywatną i mogę zareagować. Po jednym oskarżeniu na TT , na temat moich zarobków, poprosiłem "oskarżycielki" o konkrety. Cisza dotąd, bo nie chodzi tu o konkrety, ale o pokazanie, iż "były esbek jest wynagradzany za swoją pracę". Trzeba by też pokazać rezultaty, stwierdzić, że wszystko jest zgodnie z prawem opodatkowane, że nie ma nic "pod stołem" i że to o wiele mniej, niż związani ze środowiskiem tych dziennikarzy, inni "byli esbecy" biorą za swoje usługi. Trzeba wrzucić opinii publicznej, jak "esbecki bandyta" zarabia, a tylu ludzi głoduje, bo przecież zdaniem tych dziennikarzy, każdy kto zarabia uczciwie i płaci podatki na pewno oszukuje, a jeśli w dodatku coś potrafi, to wniosek gotowy. "Czwarta władza"! Chcieliby! Pękam ze śmiechu, bo bardziej oddanych niewolników niż tzw. mainstreamowi dziennikarze jeszcze nie widziałem. Teraz pewnie znów ukaże się coś o mnie, sięgną do moich spraw prywatnych, ale ja już nie mam zamiaru bawić się w obiektywizm. Mieli szansę na rozmowę i już ją stracili. Pytajcie sąsiadów, udawajcie "śledczych" i szukajcie moich willi, kont za granicą, samochodów i kochanek. Najgorsze dla nich jest to, że takowych akcesoriów nie mam i od kilku lat piję okazjonalnie, bo wiek i wątroba już nie ta. Poza tym starannie wybieram tych, z którymi piję cokolwiek. Nawet kawę.

Jeśli chodzi o pana Bejdę, to na miejscu jego służby zastanowiłbym się w jaki sposób ten dokument dostał się w ręce dziennikarzy (tu zaznaczam, że nie mam do nich pretensji: dostali to opublikowali i każdy dziennikarz by to zrobił). Kto, dlaczego, na czyje polecenie, za ile? Nie ograniczałbym się też tylko do jednej strony, bo zasada mimikry, jest najpowszechniej stosowanym sposobem na przetrwanie" - komentuje Piotr Wroński.

Zobacz również:

wRealu24.pl

Dzięki reklamom wspierasz naszą działalność.
ZAMKNIJ