Była szefowa Magdy Żuk straszy dziennikarzy pozwami? O co chodzi?

Dziennikarz Kazimierz Turaliński stawia bardzo mocne tezy odnośnie osób znających Magdę Żuk. "Szefowa Magdy Żuk chce się dorobić na śmierci pracownicy i żąda omerty" - pełna treść: Mec. Katarzyna Ł. działając w imieniu Magdaleny Ż. (D.) - pracodawcy zmarłej Magdaleny Żuk - przesłała do mojego wydawcy szkalujące moją osobę bezpodstawne wezwanie do zapłaty 50 tys. zł, powołując się przy tym na okoliczności nieprawdziwe, dane niekorzystające z ochrony prawnej i zmanipulowane cytaty z moich tekstów, do tego żądała abym zaprzestał pisania jakichkolwiek dalszych artykułów dotyczących jej spraw, w tym zabroniła... posługiwać się jej publicznymi danymi z CEIDG.

Była szefowa Magdy Żuk straszy dziennikarzy pozwami? O co chodzi?

Zobacz także:

To szło NA ŻYWO! Tym tekstem Cejrowski doprowadził ludzi do FURII! Zaatakował prowadzącego! [WIDEO]
To szło NA ŻYWO! Tym tekstem Cejrowski doprowadził...
Jesteśmy potęga! Tego nie wiedziałeś! Polskie marki kosmetyczne, które podbijają świat! Zobacz jakie
Jesteśmy potęga! Tego nie wiedziałeś! Polskie marki...

Uderz w stół, a nożyce się odezwą. W minionych tygodniach zwracałem uwagę moich Czytelników na potencjalną pomyłkę hipotetycznego zabójcy Magdaleny Żuk, z uwagi na to, że jej pracodawcą jest kobieta o takim samym imieniu i nazwisku, takim samym profilu prowadzonej działalności gospodarczej, o tej samej miejscowości zamieszkania, zbliżonym wieku i niemal bliźniaczym wyglądzie. Zważywszy, że zmarła rozpoczęła pracę u niej dopiero kilka miesięcy przed śmiercią, nie każdy mógł wiedzieć, że istnieją dwie takie same Magdaleny w tym samym miejscu, z czego jedna (szefowa) mogła być potencjalnie zagrożona chociażby z powodu szerokiej aktywności biznesowej, w tym w branży budowlanej w latach tzw. afery autostradowej. Reprezentowałem wtedy ogromną liczbę pokrzywdzonych przedsiębiorców tego sektora, którym grożono utopieniem żywcem w cemencie czy gwałtami na dzieciach, dochodziło też do innych przestępstw na ich szkodę. Być może tym samym bandytom podpadła (w tym nieświadomie) Magdalena Ż.? Wątek ten, w razie potwierdzenia tezy o zabójstwie Magdaleny Żuk, powinien oczywiście zostać skrupulatnie zbadany przez organa ścigania. 



Jak szefowa zmarłej zareagowała na moją publikację? Otóż, przesyłając mi swój numer konta bankowego z żądaniem wpłaty 50 tys. zł. Kuriozum. Powołała się przy tym, na naruszenie jej dóbr osobistych w postaci dobrego imienia, godności, publikacji danych osobowych i informacji z jej życia prywatnego... Gdyby napisała to osobiście, to choć podobno ma wykształcenie prawnicze, mógłbym uznać to za objaw histerii i pazerności, ale że pod tym wezwaniem podpisał się profesjonalny pełnomocnik adwokat Katarzyna Ł., to wezwanie to traktuję jako próbę wyłudzenia tych pieniędzy, gdyż każdy prawnik, a na pewno już adwokat, wie że nie można żądać takich ogromnych pieniędzy za "ujawnienie" DANYCH JAWNYCH! W żadnym też zakresie nie publikowałem informacji o jej życiu osobistym a jedynie o istotnych w kontekście potencjalnego zabójstwa zbieżnościach dot. działalności biznesowej i danych ujawnianych dobrowolnie (a więc wyjętych władczym i uprawnionym działaniem samej Magdaleny Ż. poza zakres ochrony ustawy o ochronie danych osobowych). Kto nie chce by informacje na temat jego działalności zawodowej (w tym posiadanych koncesjach) były upubliczniane musi zrezygnować z prowadzenia działalności gospodarczej na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej i w zasadzie całej Europy - jawność życia gospodarczego (CEIDG, KRS) to fundament demokratycznego państwa prawa oraz ustroju gospodarczego Unii Europejskiej. Natomiast kto nie chce być określany mianem "piękna młoda blondynka" ten niech nie publikuje na portalach społecznościowych z opcją publicznej dostępności swoich zdjęć, czym w pełni świadomie umożliwia każdemu dokonanie takiego spostrzeżenia. Doszukiwanie się w nim naruszenia godności, dobrego imienia i ujawniania informacji z życia prywatnego Magdaleny Ż. to już co najmniej skrajne przeczulenie kwalifikujące się nie na salę sądową... Na tym dane dotyczące szefowej Magdaleny Żuk w moim wpisie się kończą.



Ostatnio popularna metoda oszustwa to rozsyłanie do ludzi "faktur" za usługi które nigdy nie zostały zrealizowane, np. za telefon lub prąd. Prawdziwy jest w nich tylko numer konta, na które sprawca przyjmuje wyłudzone i oczywiście nienależne pieniądze. Tutaj zamiast udawania przedsiębiorstw telekomunikacyjnego mamy do czynienia z inną próbą wyłudzenia - adwokat, a więc przedstawiciel poważanej profesji, swoją pieczątką i podpisem ręczy, że dane naruszenie prawa wystąpiło i dana kwota jest należna. Adresat niedoświadczony może uwierzyć tak sformułowanemu roszczeniu i choć nie ma do tego absolutnie żadnych podstaw wpłacić 50 tys. zł za nic, za dozwolone, legalne działanie. Adwokat nie może też powoływać się na nieznajomość podstawowych przepisów, na bazie których formułuje roszczenie, w związku z czym uważam to za działanie kierunkowe, intencjonalne wprowadzenie w błąd celem uzyskania nienależnych korzyści finansowych, wypełniające znamiona przestępstwa ściganego z art. 286 par. 1 kk. W tej sprawie kieruję doniesienie do prokuratury o podejrzeniu popełnienia wskazanego czynu zabronionego i do Okręgowej Izby Adwokackiej skargę na mec. Katarzynę Ł. z tytułu działań nieetycznych, uwłaczających całej palestrze. 



Art. 286. § 1 Kodeksu karnego: Kto, w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, doprowadza inną osobę do niekorzystnego rozporządzenia własnym lub cudzym mieniem za pomocą wprowadzenia jej w błąd albo wyzyskania błędu lub niezdolności do należytego pojmowania przedsiębranego działania, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8.



Zakres moich zastrzeżeń nie dotyczy tylko żądanej kwoty - rozumiem, przedsiębiorczyni musi sobie jakoś odbić wielkie straty salonu fryzjerskiego po śmierci najlepszej pracownicy, kasa musi się zgadzać ;) Kolejnym problemem jest również forma rozgłoszenia roszczenia. Otóż, mec. Katarzyna Ł. skierowała ją w pełni świadomie do osoby trzeciej, jaką jest mój niebędący stroną w sprawie wydawca. Korzystając z powagi zawodu adwokata zarzucała mi w imieniu Magdaleny Ż. działanie stanowiące naruszenie prawa, czym obie zainteresowane uzyskaniem nienależnych 50 tys. zł panie naruszyły moje dobra osobiste niszcząc mój wizerunek zawodowy i podważając kompetencje do dalszej współpracy z moim wydawcą. Było to działanie celowe, gdyż na mojej stronie imiennej, na którą to mec. Ł. się powołuje, obok adresu na który skierowano pismo widnieją następujące adnotacje:



"Uwaga - adres doręczeniowy spółki ARTEFAKT.edu.pl nie jest adresem doręczeniowym Kazimierza Turalińskiego."

"Kontakt w sprawie wydawnictw książkowych:"



"Zapytania dotyczące usług wydawniczych i szkoleniowych (zajęć stacjonarnych i kursów e-learningowych) oraz sprzedaży publikacji książkowych prosimy kierować bezpośrednio do wydawnictwa prawno-ekonomicznego:"



Kierując szkalujące mnie pismo do osób trzecich musiały być świadome, że nie trafi ono na moje ręce a do kogoś zupełnie nieuprawnionego, a więc celowo dokonały pomówienia robiąc ze mnie "hienę cmentarną", zarzucając mi ujawnianie informacji z cudzego życia prywatnego i naruszanie cudzego dobrego imienia oraz godności, co jest oczywistym kłamstwem, nic takiego nie miało miejsca. Dodatkowo absurdalnie zarzuciły mi łamanie tajemnicy prawem chronionej, co w moim zawodzie stanowi odpowiednik świętokradztwa. Jest oczywiste, że żaden wydawca publikacji prawno-ekonomicznych ani tytułu prasowego nie chciałby mieć nic wspólnego z osobą, której stawia się tak poważne zarzuty, jakie bezpodstawnie Magdalena Ż. za pośrednictwem mec. Katarzyny Ł. skierowała względem mnie. Otóż jak wyjaśniłem wcześniej, jest absolutnie poza sporem, że nie ujawniłem żadnych danych osobowych, choć mogłem - nie korzystają one w zakresie jej działalności gospodarczej z ochrony prawa i każdy może napisać, że zmarła w Egipcie Magdalena Żuk (osoby zmarłe nie korzystają z ochrony ustawy o ochronie danych osobowych) pracowała w zakładzie fryzjerskim przedsiębiorcy Magdaleny Ż. (D.) - przedsiębiorcy nie mogą żądać utajnienia swojego imienia ani nazwiska stanowiących obowiązkowy element firmy ich działalności gospodarczej. Jak mniemam, tak wielkich braków w podstawowej wiedzy prawniczej pani mecenas nie ma, stąd oczywiste jest działanie celowe. W związku z powyższym roszczenia wynikające z naruszenia dóbr osobistych są po mojej stronie. 



Art. 212. § 1 kk: Kto pomawia inną osobę, grupę osób, instytucję, osobę prawną lub jednostkę organizacyjną niemającą osobowości prawnej o takie postępowanie lub właściwości, które mogą poniżyć ją w opinii publicznej lub narazić na utratę zaufania potrzebnego dla danego stanowiska, zawodu lub rodzaju działalności, podlega grzywnie albo karze ograniczenia wolności.



W przekazanej korespondencji zażądałem usunięcia skutków naruszenia moich dóbr osobistych poprzez publikację przez okres 3 miesięcy na stronie internetowej kancelarii Katarzyny Ł. oraz działalności gospodarczej Magdaleny Ż. (D.) Madeleine Studio (http://www.madeleinestudio.pl/) stosownego wyjaśnienia i przeprosin oraz poprzez przesłanie stosownego wyjaśnienia i przeprosin w formie pisemnej na adres Wydawnictwa Artefakt.edu.pl sp. z o.o., a także poprzez polubowną zapłatę zadośćuczynienia stanowiącego połowę bezpodstawnie oczekiwanego ode mnie "odszkodowania" a w istocie połowy kwoty którą panie usiłowały ode mnie wyłudzić, tj. 25 tys. zł (art. 24. § 1 k.c.), z zaznaczeniem, że kwota ta może ulec zmianie w razie wyrządzenia szkody majątkowej w postaci rozwiązania przez wydawnictwo kontraktów na moje kolejne publikacje książkowe, co oznacza kilkakrotność tej kwoty właściwą do wartości zakontraktowanych publikacji (Art. 24. § 2 k.c.). Pod rygorem podjęcia kroków prawnych wyznaczyłem na to deadline - 24 godziny. Brak wypełnienia mojego żądania skutkuje obiecanym ujawnieniem sprawy i podjęciem kroków prawnych, tj. na początek złożeniem doniesienia do prokuratury i do Okręgowej Izby Adwokackiej.



Trzecim - poza próbą uzyskania nienależnej kwoty pieniężnej i szkalowaniem mojej osoby - naruszeniem etyki adwokackiej jest bezprawny w świetle konstytucyjnych wolności, prawa prasowego oraz innych właściwych przepisów normujących chociażby kwestię prowadzenia (w tym jawności) działalności gospodarczej oraz przepisów o koncesjach, ZAKAZ PUBLIKOWANIA PRZEZ MOJĄ OSOBĘ KIEDYKOLWIEK I NA JAKIKOLWIEK TEMAT ARTYKUŁÓW DOTYCZĄCYCH MAGDALENY Ż. (D.). Oznacza to, że pani mecenas stawia swoją klientkę ponad prawem, żąda objęcia jej osoby wyjątkiem od wszystkich obowiązujących przepisów z Konstytucją włącznie... Szanowna pani mecenas - jeśli Magdalena Ż. nie życzy sobie publikowania jej danych osobowych w kontekście prowadzonej przez nią działalności gospodarczej, to niech ją zlikwiduje. Jeśli nie podoba się jej używanie jej imienia i nazwiska, to mam złą wiadomość - choć mogę pisać całym nazwiskiem, to z szacunku i wrażliwości piszę o niej wyłącznie per "Magdalena Ż.", natomiast imię i nazwisko "Magdalena Żuk" nie należy tylko do jednej kobiety i nikt nie ma prawa zabronić mi pisać o osobie nazywającej się "Magdalena Żuk" tylko dlatego, że pewna fryzjerka z Wrocławia ma taką fanaberię. Jeśli zaś nie chce, by pojawiały się jakiekolwiek wzmianki na jej temat w prasie, to musi wieść życie niezwiązane z głośnymi wydarzeniami, za co ja już odpowiedzialności nie ponoszę. Nie ja jej kazałem zatrudniać niemal bliźniaczkę i to niemal w przededniu jej tragicznej śmierci. O życiu prywatnym Magdaleny Ż. nie pisałem niczego - nie interesuje mnie z kim sypia, czy ma męża, dzieci, jaką wyznaje religię czy jakie ma kompleksy. To chyba kompletnie nikogo nie interesuje - na miano polskiej Kardashianki trzeba zasłużyć. I podkreślę to raz jeszcze - nie, informacja o tym, jaką ktoś prowadzi działalność gospodarczą i jaką koncesję posiada, to nie jest element życia prywatnego ;) 



Reasumując, mec. Ł. naruszyła swoim działaniem m.in. par. 1 ust. 2 i 3 oraz par. 8 Kodeksu Etyki Adwokackiej. W szczególności uchybienie etyce zawodowej widoczne jest w wyjmowaniu z kontekstu poszczególnych zdań zawartych w mojej publikacji tak, by pasowały do tezy pisma (bezpodstawnego roszczenia pieniężnego), a pozostawały wówczas w zupełnej sprzeczności z prawdziwymi tezami mojego wpisu. Otóż, mecenas Katarzyna Ł. cytując mój wpis w przesłanym do mojego wydawcy piśmie, ogranicza się do jego fragmentu: "Ciekawy zbieg okoliczności, prawda? Oczywiście absolutnie nie sugeruję, że szefowa Magdaleny Żuk ściągnęła ją kilka miesięcy temu ze Zgorzelca do Wrocławia i zatrudniła ją w charakterze tarczy", co ma naruszać dobra osobiste Magdaleny Ż. (D.) i czynić ze mnie w oczach adresata pisma (czyli wydawcy) drania, który pastwi się nad pogrążoną w żałobie przyjaciółką zmarłej. Tymczasem cały fragment tekstu miał zupełnie inny wydźwięk i brzmiał: "Ciekawy zbieg okoliczności, prawda? Oczywiście absolutnie nie sugeruję, że szefowa Magdaleny Żuk ściągnęła ją kilka miesięcy temu ze Zgorzelca do Wrocławia i zatrudniła ją w charakterze tarczy, ale jeśli Magdalenę Żuk zamordowano i było to faktycznie ukartowane z Polski, to mogło dojść do banalnej pomyłki i to właśnie jej szefowa jest dzisiaj w śmiertelnym niebezpieczeństwie. Motyw może być oczywiście w ogóle nie związany z kruszywami i budową autostrad. Mam nadzieję, że nasze służby wyjaśnią ten wątek i otoczą Magdalenę Ż. należytą ochroną.". Sęk w tym, że przytoczenie całego fragmentu niweczy pozorowane naruszenie dóbr osobistych Magdaleny Ż. (D.) i z tego powodu dla uzasadnienia bezpodstawnego roszczenia pieniężnego potrzebne było wyrwanie zdania z kontekstu, co ewidentnie stanowi naruszenie dóbr osobistych mojej osoby. Kolejny przykład manipulacji to usunięcie w cytowanym tytule mojego wpisu znaku zapytania, co zupełnie zmienia kontekst całości, czy przeinaczenie kontekstu afery autostradowej, w której drobni przedsiębiorcy tacy jak Magdalena Ż. (D.) stawali się masowo ofiarami różnego typu przestępstw - ofiarami a nie sprawcamiSą to działania absolutnie niegodne członka palestry.



Dodatkowo pod cytowanym wpisem znajduje się na mojej stronie dyskusja na temat jego treści, w której wyraźnie wyjaśniam, że mam na myśli ryzyko pomyłki w typowaniu ofiary, co jest zjawiskiem znanym kryminologii. Wyjaśniam to polecając np. lekturę publikacji prof. Hołysta omawiających potrzebę skrupulatnego budowania i weryfikowania tzw. wersji kryminalistycznych. Wskazuję również przykłady z głośnych polskich śledztw, np. kilka godzin przed zabójstwem gangstera o pseudonimie Junior (rezydenta grupy Jeremiasza Barańskiego pseud. Baranina w Warszawie) zastrzelono przypadkowego przechodnia pod Mariottem - ponieważ był on do Juniora podobny. Po zabójstwie gen. Papały badano, czy zabójca nie pomylił się, gdyż po sąsiedzku mieszkał podobny do niego lekarz. Aż tak wielka zbieżność zachodząca między paniami Ż. jest wręcz nieprawdopodobna stąd rozpatrzenie takiego wątku jest koniecznością rzetelnego śledztwa, a komentarze prasowe i swoboda dyskusji dopuszcza rozważanie takich opcji oraz zwracanie na nie uwagi organów ścigania. Czynienie z tego zarzutu, zwłaszcza, że wielokrotnie w dyskusji zwracam uwagę na to, że to właśnie "szefowa" mogła być zagrożona, a Magdalena Żuk zwyczajnie została z nią pomylona, jest niedorzeczne a wręcz podłe. Szczególnie zaś podła jest próba "dorobienia się" na takich tragicznych okolicznościach poprzez nieudolne wmawianie komuś, że popełnił nie wiadomo jaką zbrodnię na życiu prywatnym wrocławskiej bizneswoman. Ale jeśli pani Magdalena Ż. (D.) sobie tego życzy, opublikuję przesłany mi numer jej rachunku bankowego na jakimś portalu typu "pomagam.pl" - być może wielu ludzi się ulituje i wpłaci złotówkę. WARTO PRÓBOWAĆ! ;) 



Na koniec pragnę zaoferować bezpłatną pomoc wszystkim adresatom podobnych nękań ze strony mec. Ł. i Magdaleny Ż. w zakresie sporządzania analogicznych skarg do Okręgowej Izby Adwokackiej i doniesień do prokuratury. Jednocześnie gwarantuję, że nie dam się zastraszyć i jeśli tylko będzie to zasadne zamierzam nadal publikować informacje dot. sprawy śmierci Magdaleny Żuk korzystając z konstytucyjnego prawa do pozyskiwania i rozpowszechniania informacji oraz z przepisów prawa prasowego. Śmierć człowieka nie jest prywatną sprawą jego krewnych i przyjaciół, a z uwagi na cele prawa karnego, obejmujące m.in. jego funkcję ochronną, prewencyjną i sprawiedliwościową, a także główny cel postępowania karnego czyli trafną represję karną, pozostaje ona w zasadnym zainteresowaniu całego społeczeństwa, ale tego pani mecenas Katarzynie Ł. wyjaśniać nie powinienem, gdyż powinna to być wiedza elementarna dla każdego prawnika. Szkoda, że jednak tego pani ta najwyraźniej nie wie, za to szczególną uwagę przykłada jedynie do żądań nienależnych pieniędzy. Dla każdego co kto lubi. Ja uważam za niegodne próby dorabiania się na śmierci tej biednej dziewczyny, podobnie jak nie mogę znieść szkalowania jej dobrego imienia przez internetowych chuliganów i cwaniaków szukających łatwej sławy.


Autor: Kazimierz Turaliński

 

Źródło: http://turalinski.pl/blog-kazimierza-turalinskiego/81-prawo-i-przestepczosc/256-szefowa-magdy-zuk-chce-sie-dorobic-na-smierci-pracownicy-i-zada-omerty

 

wRealu24.pl

Zobacz również: