"Jakie swobody odbiera PiS? – Wszystkie!" Czyli jak to się stało, że w czaszkach tych ludzi wiatr hula! (Video)

Protestować każdy może. Przynajmniej w Polsce, gdzie antyrządowe demonstracje pod coraz to nowymi pretekstami inicjowane są dosłownie co kilka dni, a i tak niemieckie (choć polskojęzyczne) media sukcesywnie wmawiają milionom Polaków, że nasz kraj ogarnęła dyktatura. Trzeba powiedzieć jasno – człowiek, który zadaje sobie trud, wychodzi z domu, by wykrzykiwać antyrządowe hasła, a nie potrafi powiedzieć, przeciwko czemu protestuje, jest – nie bójmy się stwierdzić – skończonym kretynem...

"Jakie swobody odbiera PiS? – Wszystkie!" Czyli jak to się stało, że w czaszkach tych ludzi wiatr hula! (Video)

Zobacz także:

loading...

Jakiś czas temu miałem przyjemność poznać Marcina Rolę. Facet jest twarzą niezależnej telewizji wRealu24 i nie pierdzieli się w tańcu. Na wizji wali lewaków między oczy sztachetą, obuchem – co tam jeszcze ma pod ręką. Stąd pewnie galopująca popularność jego programów. Ale do sedna.

 

Wspomniany dziennikarz w prywatnej rozmowie zwrócił uwagę na zabawne, a zarazem lekko przerażające zjawisko, które jako warszawski rezydent notorycznie obserwuje na marszach, na których pracuje – kiedyś KOD, dziś głównie tzw. Obywateli PRL RP czy Platformy Obywatelskiej. O co konkretnie chodzi? Wyobraź sobie, że jesteś reportem. Podchodzisz z mikrofonem do wyznawcy KOD, PO, feministki, czy kto tam jeszcze maszeruje. I nawiązuje się następujący dialog:

 

– Przeciwko czemu protestujecie?
– Przeciwko temu rządowi!
– A konkretnie?
– Przeciwko łamaniu prawa przez PiS!
– A w jaki sposób władza łamie prawo?
– Niech pan zobaczy, co się dzieje z Trybunałem! 
– Co takiego się dzieje? 
– Wszyscy wiedzą! I przeciwko odbieraniu nam swobód obywatelskich protestujemy!
– A jakie swobody odbiera nam PiS?
– Wszystkie!
– A konkretnie, jakieś przykłady? 
– Wszystkie! Proszę mi nie przeszkadzać w demonstracji. Przecz z Kaczorem, dyktatorem!

 

Oczywiście zapewne większość z nas obejrzała co najmniej kilka reportaży ze spędów KOD, PO i innych, które przebiegały mniej więcej według powyższego scenariusza. Jednak ludzie, którzy bywają na miejscu, którzy już kilkakrotnie zbierali materiał na tego typu wydarzeniach, nie mają wątpliwości: większość ludzi nienawidzących Prawa i Sprawiedliwości, nie potrafi nawet powiedzieć, za co tego ugrupowania i jego lidera nie lubi.

 

Jak to możliwe, że jedyne argumenty, które szeroko pojęci KODomici potrafią przedstawić, to puste frazesy, typu: Kaczyński to dyktator, jest pokurczem i sieje nienawiść? Odpowiedź jest prosta: lata prania mózgów przez postkomunistyczne media zrobiły swoje. Po prostu. Tacy ludzie potrafią kogoś bezgranicznie nienawidzić, nie widząc nawet ku temu podstaw. W „Gazecie Wyborczej” i Newsweeku napisali, a w TVN24 powiedzieli, że Kaczyński niszczy Polskę, to to musi być prawda i tyle. Trzeba protestować. Ot taka logika.

 

Co ci ludzie mają w głowach? Trudno powiedzieć. Ja na przykład usnułem sobie taką teorię, że nic. Po prostu – wiatr hula. To osoby, które od co najmniej 1989 r. poddawane są każdego dnia odmóżdżaniu. Czytają tylko lewicowo-liberalne, antynarodowe, prounijne media. TYLKO. Żadnych innych nie przyjmują, a nawet najbardziej ewidentną i potwierdzoną informację o przekrętach Tuska czy Wałęsy, kwitują krótkim komentarzem: „Brednie”.

 

Lansowanie mózgu artykułami typu „Jan Paweł II był mordercą„, po czym dodawanie na końcu coś w stylu „to niepotwierdzone, ale przecież mogło się stać”, stawianie patriotów na równi z nazistami – to wszystko przez lata skutecznie pozbawiało dzisiejszych fanatyków PO czy Nowoczesnej jakiejkolwiek dumy z bycia Polakiem.

 

Wreszcie wmawianie Polakom przez lata niższości wobec Niemców, Brytyjczyków, Francuzów, a nawet Ukraińców. Odkąd pamiętam, „Wyborcza” pisze, że jesteśmy niedomytymi pijakami, którzy nienawidzą wszystkich bez powodu, że robimy wiochę na plażach całego świata, drugą wojnę to właściwie sami rozpoczęliśmy, a większego zagrożenia dla świata niż polski nacjonalizm to już w ogóle nie ma. Aha, jeszcze kradniemy.

 

To, co postkomunistyczne szmatławce (bo mediami tego czegoś nie nazwę) przez dziesiątki lat wkładały nam do głów, a przynajmniej usilnie próbowały, to też m.in. bezpodstawna i bezgraniczna niechęć do poczucia narodowości, a już szczególnie polskości. Nie jesteśmy Polakami, a Europejczykami, obywatelami świata zachodniego – to próbują nam wmawiać dziś środki masowego przekazu typu TVN, „Gazeta Wyborcza”, Newsweek, Superstacja i wiele, wiele innych.

 

Po co to robią? Człowiek wyzuty z narodowości, dumy i wartości nie będzie bronił swojego kraju tak, jak patriota, dumny ze swoich przodków i rodaków, którzy walczyli o suwerenność ojczyzny. Bo i taki człowiek wyzuty z wszystkiego Polski nie uznaje już za ojczyznę, a jedynie za skrawek szeroko pojętej europejskiej „Wspólnoty”. Imigranci? Jasne! Co tam bezpieczeństwo, najważniejsza solidarność. „Oda do radości” zamiast Mazurka Dąbrowskiego? Czemu nie! To takie nowoczesne. Newsweek? Warto czytać, to takie światowe! Kaczyński? Okropny z niego polityk, przemawia z drabinki.

 

Dawni komuniści, dziś przedstawiani w lewackich szczujniach jako autorytety, ojcowie założyciele III RP, to niezłe cwaniaczki. Także ci, którzy bronią esbeckich emerytur własnych i rodziców. Ciągną za sobą tysiące osób wmawiając im, że robią to w obronie praworządności. W istocie jednak walczą w imię swoich układów oraz posłusznie wykonują wytyczne z Brukseli. Bez wątpienia z tego czy innego źródła otrzymują za to swoje gaże. A zwykli obywatele, którzy kroczą za nimi jak stado baranów? Tutaj powstrzymam się od cisnących się na klawiaturę epitetów.

 

Dodatkowo – co już iście irracjonalne – wierzą, albo chcą wierzyć, że nasi odwieczni „przyjaciele” Niemcy, szczerze troszczą się o wspólny interes oraz godne życie Polaków czy stan polskiej demokracji. Debile, no debile…

 

Marcin Palion - wRealu24.pl

Zobacz również:

Dzięki reklamom wspierasz naszą działalność.
ZAMKNIJ