Lepper przewidział to tuż przed śmiercią! Dlatego zginął? 5 teorii, które stały się faktem!

Szydzili z niego kiedy stawał na mównicy. Nieprawdopodobni Talibowie lądujący w Klewkach, mityczne rezerwy Narodowego Banku Polskiego, itd.... Tymczasem niejeden ówczesny szyderca dziś zamilkłby ze wstydu. Oto teorie Andrzej Leppera, które – choć wyśmiewane – po latach stały się jednak faktem.

Lepper przewidział to tuż przed śmiercią! Dlatego zginął? 5 teorii, które stały się faktem!

Zobacz także:

To szło NA ŻYWO! Tym tekstem Cejrowski doprowadził ludzi do FURII! Zaatakował prowadzącego! [WIDEO]
To szło NA ŻYWO! Tym tekstem Cejrowski doprowadził...
Będziesz w szoku! Oto prawdziwe imiona i nazwiska polskich gwiazd i biznesmenów! Solorz to tak naprawdę...
Będziesz w szoku! Oto prawdziwe imiona i nazwiska...

Szydzili z niego kiedy stawał na mównicy. Nieprawdopodobni Talibowie lądujący w Klewkach, mityczne rezerwy Narodowego Banku Polskiego, itd.... Tymczasem niejeden ówczesny szyderca dziś zamilkłby ze wstydu. Oto teorie Andrzej Leppera, które – choć wyśmiewane – po latach stały się jednak faktem.

 

W internecie robi furorę film, w którym Andrzej Lepper mówi: – Ten układ, który nam się szykuje, to połączenie Frasyniuka. Tak, to odważny chłop. (...)A nad wszystkim czuwa guru ekonomii polskiej Balcerowicz. Śmiano się ze mnie, kiedy Lepper mówił, że jaka by władza w Polsce nie była, zawsze popiera pomysły Balcerowicza – cytat z płomiennego oświadczenia przywódcy Samoobrony sprzed lat.

 

– Nie chcemy ich liberalnych, antyludzkich pomysłów – dodawał. Archiwalny film z sejmowej debaty w 2005 roku już rozchodzi się w sieci jako jedno z proroctw nieżyjącego już polityka. Przewidział "układ" Balcerowicza, Petru i Frasyniuka, którzy dziś stoją za powstaniem ugrupowania Nowoczesna.PL. Inny popularny cytat Leppera przypominany przy okazji powstania NowoczesnejPL to ten, że "przyjdzie Balcerowicz z Petru naobiecuje złotych gór i zrobi wam Polskę"

 

Nie pada nazwa wspólnej partii, ale trudno oprzeć się wrażeniu, że Lepper trafnie analizuje istnienie politycznego aliansu. Nie pierwszy raz. Choć wytykano mu brak wychowania i kultury, to jednak miał niebywały zmysł do odczytywania politycznych gier.

 

– Obcy kapitał nie jest związany z polską gospodarką na dobre i złe, lecz kieruje się partykularnym interesem. Jako jeden z nielicznych krajów daliśmy się tak uzależnić od zagranicznego kapitału, zapominając o zasadzie, kto ma pieniądze, ten ma władzę – mówił Lepper. Postulował, aby dla dobra gospodarki odzyskać to, co na początku lat 90. bezmyślnie sprywatyzowali liberałowie z Unii Wolności.



O prawdziwości jego słów dowiedzieliśmy się po kryzysie finansowym z lat 2008-2009, kiedy wiele firm zostało odciętych od kredytowania, bo oddziały zagranicznych banków w Polsce musiały zasilić kapitałem swoje centrale w Brukseli, Londynie, Frankfurcie czy Mediolanie. Teraz okazało się, że ponad 700 tys. rodzin zostało uwikłanych w kredyty hipoteczne denominowane we franku szwajcarskim. Banki nie chcą uznać, że choćby w części to wina ich działań.

 

Mamy 32 zagraniczne banki, 6 w polskich rękach oraz 3 banki spółdzielcze. 60 proc. aktywów sektora jest w rękach zagranicznych udziałowców. Zaczęto mówić, że jeśli nadarzy się okazja rynkowa, należy ją wykorzystać do przejmowania banków. W 2013 roku bank PKO przejął za 2,8 mld Nordea Bank, teraz PZU kupiło pakiet kontrolny akcji Alior Banku. Repolonizacja banków stała się faktem. – Mam nadzieję, że jest to dopiero początek dalszej konsolidacji sektora wokół tego banku na bazie polskiego kapitału – skomentował transakcję Włodzimierz Karpiński, minister skarbu państwa, dodając, że skarb państwa jako akcjonariusz PZU popiera transakcję.

 

W 2001 roku Andrzej Lepper i kilku działaczy Samoobrony wysypało z wagonów zboże importowane do Polski. Chcieli zaprotestować przeciwko sprowadzaniu płodów rolnych na rynek. 6 lat zajęły dociekania czy polityczna akcja była zgodna z prawem. Sąd drążył sprawę, dlaczego teoretycznie droższe zboże z rynków zagranicznych opłaca się importować do Polski. Okazało się, że na nasz rynek trafiały głównie produkty po wielu latach magazynowania i solidnej dawce chemii.



– Takie zboże przy rozpoczęciu magazynowania zalewa się środkami chemicznymi służącymi do wyniszczania szkodników. Giną w nich myszy, a ich ciała zostają zmumifikowane. Po 8-10 latach chemia traci właściwości, ale ziarno choć nie jest trujące, nie jest już później pełnowartościowym produktem. Fakt jego skupu, magazynowania, istnienia takich rezerw służy jedynie podtrzymaniu cen w okresie urodzaju – komentował później ekspert związku branżowego młynarzy.



Sąd skazał Leppera na karę 25 tys. zł grzywny uznając, że podejrzenie o skażeniu nie było wystarczającym argumentem, aby wysypywać ziarno z pociągów. Ale czy z pełną świadomością kupilibyście bułki z takiej mąki?

 

Według chłopskiego ekonomisty, Narodowy Bank Polski ma przynosić więcej zysków, a środki z jego rezerw winny wspomagać rozwój gospodarki. – Rozwiążemy 60 proc. rezerw NBP i wypłacimy zysk z tego tytułu (w wysokości 16,4 mld zł) do budżetu państwa z przeznaczeniem na zobowiązania państwa głównie wobec samorządów i służby zdrowia Te pieniądze powinny pójść na tworzenie miejsc pracy oraz na małą i średnią przedsiębiorczość – twierdził 7 lat temu Lepper, za co został zmasakrowany przez Balcerowicza i wielu innych ekonomistów. Propozycję nazwano dodrukiem pustego pieniądza i obśmiano jego teorie ekonomiczne.



Ale dziś rządy chętnie sięgają po podobne narzędzia, byleby tylko w domach wyborców woda pozostała ciepła. Europejski Bank Centralny zapowiedział nielimitowany skup obligacji rządowych państw, które stoją u progu bankructwa. Po to, aby ich rządy mogły się nadal zadłużać i nie przeprowadzać reform.



Jak dowiedzieliśmy z nagrań afery podsłuchowej, Bartłomiej Sienkiewicz i szef NBP Marek Belka rozmawiają między innymi o warunkach wsparcia ze strony banku centralnego dla rządu i finansowania przez NBP deficytu budżetowego. Chodziło o uruchomienie skupu obligacji za pieniądze z rezerw NBP. W zamian miałoby dojść do dymisji wicepremiera i ministra finansów Jacka Rostowskiego.

 

Kiedy Lepper mówił, że w Klewkach w woj. warmińsko-mazurskim lądowali Talibowie, sejmowa sala skwitowała to salwą śmiechu. Tajne więzienia CIA, a w nich torturowani Talibowie jednak istniały. W lipcu ubiegłego roku Europejski Trybunał Praw Człowieka nakazał Polsce wypłacenie dwóm więźniom CIA przetrzymywanym na terenie naszego kraju 230 tysięcy euro.


Istnienie "polskich" więzień CIA potwierdza raport sporządzony przez Senat USA, a także dowody zebrane przez nowojorską organizacji Open Society Justice Initiative. Wynika z nich, że amerykańską wojnę z terroryzmem wsparły aż 54 kraje, które pomagały porywać, torturować i przetrzymywać podejrzanych o terroryzm. Udowodniono, że Polska złamała prawa człowieka pozwalając przetrzymywać i torturować dwóch więźniów CIA. Poszkodowani to Palestyńczyk Abu Zubajda oraz Saudyjczyk Al-Nashiri osadzeni w ośrodku w Starych Kiejkutach na Mazurach.



W teorii Leppera było sporo niezgodności. Klewki od Starych Kiejkut czy lotniska w Szymanach (woj. warmińsko mazurskie) dzieli kilkadziesiąt kilometrów.

 

8 minut, które zabiło Andrzeja Leppera...

 

Tak zatytułowano słynną tyradę z mównicy sejmowej, w której Lepper nawrzucał Platformie Obywatelskiej. Wspomina o wręczaniu łapówek politykom PO przez "biznesmena na S." oraz o ich spotkaniach podczas meczów Śląska Wrocław, których świadkiem był też Grzegorz Schetyna. Oskarżenia komentowano jako niepoparte dowodami wytwory żądnego rozgłosu populisty, a jednak...



Wprawdzie wypowiedziane piąte przez dziesiąte, ale padły słowa kojarzone z "aferą hazardową", jaka wybuchła kilka lat później. Z podsłuchów jakie uzyskało Centralne Biuro Antykorupcyjne wynikało, że biznesmen z branży hazardowej Ryszard Sobiesiak lobbuje w rozmowach ze Zbigniewem Chlebowskim, Grzegorzem Schetyną i ministrem sportu Mirosławem Drzewieckim, aby nie obejmowano opłatą na cele sportowe automatów niskich wygranych – tzw. jednorękich bandytów.



Gdyby Sobiesiak uzyskał zwolnienie z opłaty dla branży, w której sam działał, ewentualne straty budżetu państwa wyniosłyby 469 mln zł – twierdziło CBA. Kilkuwątkowe śledztwo umorzono z braku dowodów w kwietniu 2011 roku.