Tętniak mózgu. Taką diagnozę usłyszał osiem lat temu mający zaledwie 26 lat Tomasz Sieradzki. Po dodatkowych badaniach okazało się, że pan Tomasz cierpi na rzadką odmianę tej choroby. Kolejni lekarze odmawiali przeprowadzenia operacji z obawy o możliwe nieodwracalne komplikacje.

 

Zawroty głowy, ciemno przed oczami – to normalne było. Spać nie mogłem. Mówili, że to nie jest realne, że to nie wyjdzie, że z tym się żyje, ale nie wiadomo do którego roku” – tłumaczył pan Tomasz.

Mijały kolejne lata a pan Tomasz uczył się żyć z tętniakiem. Światełko w tunelu pojawiło się gdy pacjent trafił na konsultacje do lekarzy z Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu, braci Macieja i Marcina Misiów.

 

 

Tętniak był niestandardowy, bardzo trudny, o złożonej morfologii tętnicy środkowej mózgu po lewej stronie. Z tego tętniaka odchodzą trzy naczynia zaopatrujące tak naprawdę całą półkulę mózgu” –tłumaczył neurochirurg Marcin.

Bracia po przeanalizowaniu wszystkich wyników badań podjęli się dwóch zabiegów. Oba bez konieczności otwierania czaszki. Przez małe trzymilimetrowe nakłucie w pachwinie wyłączyli tętniaka mózgu z krążenia.

 

 

Po to zastosowaliśmy tę technikę, aby spiralami wyłączyć tętniaka, czyli krew już do niego dopływa, do pozostałych tuneli, które stworzone są tunelami ze stentów, czyli prawidłowo krew płynie do tętnic, nie do mózgu – tłumaczy jeden z braci.

 

 

„Teddy Bear Technique” -tak okrzyknięto nową metodę w międzynarodowym środowisku medycznym.

Dostałem szansę na nowe życie” – mówi ze wzruszenia pan Tomasz po operacji.

 

 

wRealu24.pl